czwartek, 30 listopada 2017

Idealna nazwa dla firmy/bloga? Antyporadnik.







Pewna GRUPA na Facebooku, do której należę, zainspirowała mnie do dokończenia wpisu, nad którym kiedyś pracowałam i który (po sugestiach bliskiej znajomej, że za bardzo się publicznie samobiczuję) porzuciłam.

Nie zgadzam się wprawdzie z tezą samobiczowania, nazwałabym to raczej autoironią, ale istotnie, zdarzało się, że znajomi/rodzina przeczytawszy to i owo, bardzo współczuli mi moich fatalnych klientów, kiepskich zarobków, nudnego męża i ogólnie zmarnowanego życia..

Tematem owego wpisu było szukanie/wymyślanie


idealnej nazwy dla firmy czy bloga 



i jeszcze to, że ja się chyba wybitnie do tego nie nadaję i gdyby gdzieś odbywał się konkurs na najbardziej nietrafioną nazwę to powinnam go, bez problemu wygrać.
Bo moim ( i nie tylko ) moim zdaniem jestem naprawdę dobra w te klocki.

Nazwa  obecnego  bloga


Design Your Home with me  



to przy moich wcześniejszych dokonaniach - przysłowiowy pryszcz.

(Na swą obronę dodam, że jak powstawała to przebywałam na emigracji,  nie znałam polskiej blogosfery z jej wszystkimi podobnie do mojej brzmiącymi nazwami - Design Your Home, Design Your Life, a  blog miał być NAPRAWDĘ tylko i wyłącznie o designie i to w obrazkach.


Dużo, dużo lat wcześniej, gdy rozpoczynałam swoją poważną projektową działalność chciałam być bardzo oryginalna i wymyśliłam


nazwę tak głupią, 



że jeden ze  znajomych ( chcąc mi najwidoczniej dać delikatnie do zrozumienia, że coś tu jest nie halo) umówił się ze mną na spotkanie i  z kamienną twarzą zapytał:

- Barbaro, co skłoniło Cię do nazwania w ten sposób firmy? Czy to był może Twój pseudonim w LO?

(Pseudonim z okresu studenckiego to być nie mógł, bo byliśmy razem w grupie i coś by o tym wiedział).

A drugi znajomy, gdy wręczyłam mu fakturę z moim logo i nazwą firmy, zaczął się bezczelnie krztusić śmiechem i bić z tej uciechy po kolanach ( a to wszystko przy lekko skonfundowanych wykonawcach).
Jak już się uspokoił to zadał mi pytanie, które miałam często później słyszeć :


- Czy to była Twoja ksywa w LO?



W rewanżu, (wiedząc, że nie jest w najlepszej formie psychicznej) zaprojektowałam  połowę jego kawalerskiego mieszkania na czarno ( a było to około roku 2009 i czerń nie była promowana przez Ikeę, Castoramę, Biedrę i Lidla).

Ha. To była słodka zemsta.

Projekt  wyszedł pięknie i nadal jestem z niego dumna.
( Moich obecnych i przyszłych,  klientów pragnę uspokoić, że mocno spoważniałam i złagodniałam od tego czasu i już "nie mszczę " się w ten sposób na klientach. Zresztą to nie do końca był KLIENT, raczej były bliski znajomy z którym miałam więcej spraw do rozliczenia... )

Aż w końcu udało mi się wymyślić dla mojego świeżo powstałego sklepu internetowego (oferującego zaprojektowane przeze mnie mebelki dziecięce  i inne akcesoria )


nazwę prawie idealną!



Była słodka, miła i puszysta, w sam raz dla branży dziecięcej i fajnie jak na owe czasy(2009)wyglądała:

Zewsząd spływały słowa uznania.
Gdzieś tam, nawet w jakichś gazetach się pojawiliśmy, obok prawdziwych, polskich, designerskich sław!

I tak żyłam sobie w przeświadczeniu o własnym geniuszu, aż zdecydowaliśmy się wyjechać z Polski w celu podbicia zachodnioeuropejskich rynków..
Pech chciał, że trafiliśmy do Niemiec.

A tam bardzo szybko dowiedziałam się, że moja smaczna, przytulaśna nazwa oznacza w języku niemieckim ...
stęchliznę!

(Wprawdzie pisze się ten wyraz przez "g" na końcu a nie "k", ale w wielu landach wymawia właśnie tak, jak brzmi  on po polsku.)

Także, ten tego... Zapraszam do mnie po projekty wnętrz, mebli i tak dalej, ale nie proście mnie o wymyślenie nazwy dla Waszej działalności.
No chyba, że chcecie założyć kabaret.
W takim wypadku walcie jak w dym!

PS Ostatnio znów uczestniczyłam w wymyślaniu nazwy. Na szczęście były 3 osoby i mnie przegłosowały.
Zgadnijcie przy czyjej propozycji rechotano najdłużej?


26 komentarzy:

  1. Po tekscie sadze ze z Twojej hahaha ;* Sama wiem jak trudno jest wymyslec nazwe, imie czy cos co ma sie kojarzyc pro ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ba! Jest się tym miszczem :)Lepiej chyba istotnie zrobić burzę mózgów, przynajmniej jest kontrola :)

      Usuń
  2. Ja nie mam z tym problemu. Mam bloga Zgred.pl i da się z tym żyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgred, super przecież jest. :) Póki nie oferujesz ludziom usług projektowania wnętrz, albo jakiejś terapii psychologicznej ;)

      Usuń
  3. Oj tam, skoro żarówki Osram sprzedają się w Polsce... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ;) Znajoma mi kiedyś powiedziała, że wiesz jak się rozkręcisz i będziesz pierwszym architektem w mieście to nazwa będzie atrakcyjna i zabawna, a jak nie to tylko śmieszna.. :)

      Usuń
  4. Stęchlizna mnie rozłożyła na łopatki ������ ja do wymyślania nazwy swojego bloga zaangażowałam całą rodzinę I przyjaciół :) też nie jestem dobra w te klocki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też rozłożyła , hehe. A widzisz Ty mądra byłaś, że zrobiłaś casting na nazwę!

      Usuń
  5. Ja się tak cieszę, że nie nazwałam się Small Mom! Tyle dziewczyn narzeka, że dzieci rosną, chciałyby popisać bloga o czymś innym niż o "kupie i zupie", bo puszczają pawia parentingiem, a tu nazwa trzyma sztywno w ramach. Najgorzej, gdy sami się zamkniemy w takiej klatce, bo nie ma na kogo zrzucić winę ;) Na szczęście wymyśliłam Panią Miniaturową i sama sobie jestem najlepszym znakiem rozpoznawczym i chodzącym LOGO :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa w dechę!Zazdroszczę. Loga tez ;)

      Usuń
  6. Bez jaj, nazwa jest bardzo dobra :) Kojarzy się przyjemnie, ja za to zaczynam się zastanawiać czy nazwamojego bloga to nie strzał w kolano :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale która? Ta od bloga czy starego sklepu? No tak mówić o sowich niedoskonałościach już na wstępie to trochę ryzykowne :)

      Usuń
  7. Tak to niestety nie raz jest z nazwami. W naszym języku pięknie brzmi natomiast w innym nie raz co najmniej "śmiesznie". Na szczęście jest też sporo zagranicznych firm z których my możemy się pośmiać.
    http://malgorzatt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Stęchlizna? :)
    Oj tam oj tam...

    Żarówki Osram też nie kojarzą się z zapachem fiołków, a wszyscy o nich swego czasu mówili :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, tylko wbij się człowieku na rynkową pozycję Osram

      Usuń
  9. Hehehe :) Dobre! Moja nazwa niby oryginalna, a kojarzy się z płynem do naczyń ;) (I to na plus, bo zmywać lubię)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba dostałabym drugą nagrodę, nadal jestem przed zmianą nazwy i boję się kolejnego faux pas, bo obecna nie chce mi już przejść przez gardło...
    Nadal szukam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha. Doceniam Twoje konkursowe starania :)i rozumiem Twoje obawy, jak się ma we krwi taki talent to ciężko się go pozbyć ;)

      Usuń
  11. A ja myślę nad zmianą swojej nazwy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ci uwiera to pewnie! Trzymam kciuki. Też bym zmieniła, ale z moimi zdolnościami mogłaby to być zmiana na gorsze ;)

      Usuń
  12. Świetny tekst. Uwielbiam taki dystans :-) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. ;) Jednak nie samobiczowanie ? ;)

      Usuń
  13. Dopoki nie zaczelam bloga i pozowania, nie wiedzialam jak wazna jest nazwa czy przydomek, jaki chcemy miec.
    Teraz troche zaluje, ze wybralam Cherry Bee, ale jest juz logo, jest slowo, ktore poszlo w swiat, wiec pozostaje mi przy niej zostac :P
    Ostatnio tez uczestniczylam w procesie wybierania nazwy i doszlysmy do konsensusu. Czy bedzie to strzal w dziesiatke, czas pokaze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, jak juz cos tam jest i zaczyna się wokół jakiejś nazwy coś kręcić to ciężko potem zmienic , nawet jak się nie jest zadowolonym :)

      Usuń