poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Niezawodna metoda nauki czytania - materiały do pobrania








W poniedziałkowy poranek mam dla Was  kolejną porcją obrazkowej układanki do nauki czytania metodą sylabową.

Jak już kiedyś wspominałam u nas sprawdza się po raz kolejny.
Moje pierwsze dziecko zaczęło sprawnie czytać gdy miało 5,5 lat.
Oczywiście samo chciało i męczyło nas byśmy pomogli w nauce.
Pamiętajcie nic na siłę. :)
To nie wyścigi.

Drugie zaczęło interesować się literkami w wieku około 4,5/5 lat, ale widzę, że cały proces nauki czytania będzie trwał nieco dłużej niż poprzednio.
Po prostu taką ma dynamikę rozwoju i tyle.
Metodę sylabową z obrazkami bardzo lubi i chętnie się  nią bawi.

TU znajdziecie instrukcję jak wyciąć i używać układankę.
Podział sylab został sprawdzony przez logopedę i filologa z bloga Bajkogród - Kamilę Posobkiewicz :).
Przy okazji porada od specjalisty :) by wpisać pod sylabami pełen wyraz. Wtedy dopiero ćwiczenie będzie pełne.
Ja już pozostawiam jak jest.
Spróbuję ewentualnie następnym razem wcielić zalecenie w życie .
Miłego tygodnia!

Pliki do pobrania TU i TU

piątek, 25 sierpnia 2017

Styl Vintage







Robiąc porządki w komputerze  natrafiłam na stary projekt  z chyba 2009 roku, no dobra  może dość nieporadny ( ach! ten róż, dziś się bym chyba nie odważyła). Zaskoczył mnie styl w jakim ten projekt został wykonany, określiłabym go " wczesny vintage" :).

Przypominam, że 2009 rok to czas gdy królował minimalizm wśród projektantów i we wszelkich magazynach wnętrzarskich.

wtorek, 22 sierpnia 2017

Jaki wpływ na dziecko ma smartfon, czyli jak stworzyć Smartfonoluda









Znacie dzieci-smartfony?




Mają  zazwyczaj od 7 do 14 lat (bo potem to nie dzieci ino młodzież) i z reguły całkiem dobrze prosperujących (finansowo!) rodziców.



No i smartfona.




Najlepiej ...( wpisz sobie upragniony model :)) albo lepszego.
Ewentualnie telefon.
Ze stałym dostępem do internetu, rzecz jasna.

I konto na fejsie.
("Mama trochę marudziła, ale w końcu mi założyła").



Wiedzą wszystko.




A jak nie wiedzą to zaraz sprawdzą w necie, na wiki i Ci powiedzą.

Ze swoim misiem przytulanką-smartfusiem nie rozstają się nigdy.
Śpią z nim (bo zawsze jakaś zabłąkana koleżanka-sowa może coś napisać albo przesłać na mesendżera zdjęcie swojej pidżamki w misie-pysie),
jedzą z nim, idą z nim do toalety, sklepu, na plażę, na plac zabaw (ewentualnie, ale bez aplauzu) i w każde inne miejsce na ziemskim globie.

Smartfuś to ich najlepszy przyjaciel, anioł stróż i pocieszyciel.
Z nim czują się bezpiecznie.
Z nim czują się ważne.
Z nim najlepsza zabawa, muza, film, zdjęcia i gry.
Z nim rozwiążą każdy problem.


Ich największe przerażenie budzi brak zasięgu i wyładowująca się bateria.
Muszą być nieustannie w sieci, co parę minut sprawdzają czy ktoś do nich nie napisał, nie umieścił nowego zdjęcia itp.

Mają  "pierdyliard"  zdjęć i same już nie wiedzą kiedy  i w jakich okolicznościach zostały te zdjęcia wykonane.



Kim będą w przyszłości dzieci -smartfony?




Będą idealnym konsumentem.
Będą dzielnym pożyczkobiorcą. (No trzeba będzie mieć kaskę na nowe modele gadżetów elektronicznych i inne "niezbędne" do życia rzeczy ).
Raczej nie zostaną molami książkowymi.
Część z nich będzie miała problem ze zbudowaniem trwałej więzi z innym smartfono-ludem.
Część będzie ochoczo wpadała w inne cywilizacyjne pułapki typu:
zakupoholizm, alkoholizm, uzależnienie od gier, od informacji, od leków, od środków pobudzających, od jedzenia, od nie-jedzenia itd itp.

Jakie mogą mieć inne problemy zdrowotne, psychiczne czy społeczne trudno w tym momencie przewidzieć.

To są naprawdę fajne, często bystre i ciekawe świata dzieciaki i byłyby takie nadal gdyby nie ich rodzice -  "kochający inaczej".
(Rodzice, którzy chcą by ich dziecko miało wszystko co najlepsze, a przynajmniej wszystko to co mają inne dzieciaki).

PS
Dla kontrastu z tytułowym rysunkiem - stara ilustracja o tym jak dzieci spędzały czas w PRL-u (narysowana do posta PIESKIE ŻYCIE NASZYCH DZIECI :))




czwartek, 17 sierpnia 2017

Before and after - projekt salonu z aneksem kuchennym



See Bloggers natchnęło mnie do zrobienia porządków na moim blogu o czym Wam pisałam już w poście "Podsumowanie lipca".
W połowie tygodnia chciałabym umieszczać posty związane z designem ( tak, tak, nazwa bloga jednak do czegoś zobowiązuje ;)).
Nie wiem czy wytrwam, bo na początku blogowania narzuciłam sobie takie tempo i poległam .. :)
Dziś coś co lubicie chyba najbardziej czyli :


Before/After



Projekt  niskobudżetowy, kuchnia z Ikei była już wybrana trzeba było się do zastanej sytuacji dostosować :).











poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Czy każdy Blogger to socjopata ?







Czy blogger to ekstrawertyk czy introwertyk?




Pisanie o sobie, pokazywanie swoich (często bardzo intymnych)zdjęć, zdjęć swoich bliskich (dzieci!), dzielenie się opiniami, przemyśleniami, wspomnieniami, marzeniami kojarzy nam się  jednoznacznie z ekshibicjonizmem.



Czy ekshibicjonista może być zatem introwertykiem?




Jacy to my jesteśmy kontaktowi, towarzyscy, otwarci, chętnie zabieramy głos w dyskusjach na każdy temat,
chętnie pozujemy do zdjęć i dzielimy się intymnymi szczegółami z ciąży, porodu, małżeńskich problemów, problemów w pracy, imprez i wypadów (np. bloggerskich ;)),

ale tylko wtedy gdy siedzimy/stoimy przed hipnotyzującym niebieskim ekranikiem, wtedy gdy mamy czas, ochotę no i zawsze możemy wytłumaczyć brak interakcji katastrofą w domu, brakiem zasięgu, burzą czy innymi mniej lub bardziej prawdopodobnymi kataklizmami ( jedno dziecię zaczęło nagle rzygać dalej niż widziało, drugie poślizgnęło się na tym i stłukło boleśnie kość ogonową, a mąż widząc to wszystko wpadł w histerię - musiałam biec wszystkich ratować i uspokajać dlatego nie oddzwoniłam do Ciebie/nie odpowiedziałam na Twoje pytanie na fejsie..)

W jakimś sensie jest to zrozumiałe, ktoś kto spędza sporo czasu online MUSI mieć problemy z nie tylko nawiązywaniem, ale przede wszystkim z utrzymywaniem towarzyskich relacji w realu, bo zwyczajnie nie ma na nie czasu, jeżeli jeszcze przy tym pracuje, ma rodzinę to musiałby się  wykazać sporym samozaparciem i niespożytą energią by jeszcze prowadzić równie intensywne co w internetach życie towarzyskie.

Czy to też nie jest tak, ze Ci którym na co dzień braknie tego czasu ( z powodów wyżej wymienionych) traktują swój blog i kontakty internetowe jako substytut życia towarzyskiego ?


Jestem przekonana, zbadałam to empirycznie na sobie i zaobserwowałam na ostatnim See Bloggers, że:


  • każdy blogger potrzebuje ciszy i spokoju do zebrania myśli,
  • większość z nas uważa swoje towarzystwo za najbardziej inspirujące :)
  • nie lubimy tłumów, preferujemy mniejsze grono ( najlepiej stałe i sprawdzone ;))
  • siły i zapał twórczy odzyskujemy w błogiej samotni
  • i jest nam z tym wszystkim bardzo  dobrze :)


Jednym słowem


czy my wszyscy jesteśmy patolami?



Myślę, że tak..:)
Ale póki nie mordują, nie krzywdzą innych - lubię patoli.:)

I ostatnie pytanie na dzisiaj:


Czy jest dla nas nadzieja?



Tak.
Wystarczy spojrzeć na tych bloggerów co to im się zasięgi rozrosły, na tych co na imprezach bloggerskich stają się PRELEGENTAMI..
Nie traćcie nadziei - powyżej iluś-tam tysięcy Unikalnych każdy blogger zaczyna się socjalizować.:)

PS
Dawno nie czułam się tak dobrze jak podczas See Bloggers - wreszcie wśród swoich!
Miłego tygodnia patole! :)






środa, 9 sierpnia 2017

Podsumowanie lipca






Kolejne podsumowanie : czyli czym żyłam w lipcu.
Pierwsze co mi przychodzi do głowy, to


ogóry.



Cały miesiąc, z drobnymi przerwami na różne inne atrakcje kisiłam ogórki.
Cała nasza rodzina wybitnie kiszonkowa więc sporo zapasów trzeba zrobić.
Nie powiem, chyba mam do tego rękę, bo ogóry znikają zanim się porządnie ukiszą, więc praca to syzyfowa dość. ;)