wtorek, 17 października 2017

Jak wybrać idealnego zwierzaka do domu, czyli Maniek nasz kot.








Nasze dzieci, jak to dzieci od lat proszą o



jakieś domowe zwierzę.




Jako że wcześniej tułaliśmy się po świecie, potem przeprowadzaliśmy i ciągle mieszkaliśmy w tymczasowych mieszkaniach ( nadal mieszkamy) to jakiś większy, absorbujący zwierz nie wchodził w rachubę.

Wszyscy lubimy koty, wiadomo jak to bloggery, ale tu też był konflikt, bo mężowi nie bardzo pasował zestaw kot-kuweta-kupa-stół-jedzenie.



"Bo przecież kota nie wychowasz, zawsze zrobi co chce" 




(Tak na marginesie jedno z naszych dzieci nieustannie nazywa "kotem").

Długą i krętą drogą kompromisu zdecydowaliśmy się wreszcie na żółwia ewentualnie/i kanarka.
Dzieci zmęczone pertraktacjami zgodziłyby się chyba nawet na patyczaki, albo pchły, byleby jakieś zwierze w końcu z nami zamieszkało.

Wybraliśmy się więc do najbliższego sklepu zoologicznego na rekonesans.
(My dorośli głównie po to by  zorientować się  jak bardzo całe przedsięwzięcie uderzy nas po kieszeniach.)

Żółw niestety odpadł w przedbiegach  - chyba miał za mały temperament jak na towarzysza dla naszych dziewczyn.

Stałyśmy pod klatka z kanarkami różnej maści i inną skrzydlatą drobiną, gdy moją uwagę przykuł gość z irokezem na głowie, pomarańczowymi polikami  - taki raczej papugopodobny.
Łypał na nas inteligentnym okiem i ewidentnie odstawał od reszty skrzydlatej ferajny.

Tak poznaliśmy Mańka.


Czyli  papużkę Nimfę.



Bo Mańkiem został w drodze powrotnej do domu.

Imię chyba bardzo adekwatne do temperamentu, bo Maniek po pierwsze okazał się niezłym urwisem, o niespożytej wręcz energii i żądzy działania, po drugie dość niezależnym i wymagającym bytem.

Obszerna klatka  ( bo te papużki pomimo średniego rozmiaru, mają dość spore skrzydła i potrzebują przestrzeni) służy mu głównie do spania i jedzenia.
Większość czasu spędza poza klatką, latając i szwendając się po podłodze


jak kot, 



próbując dorwać jakieś sznurki wełnę, kable, łodygi ( np. paprotek).

I jest bardzo


towarzyski.



Naprawdę nie lubi być sam.
I potrafi to okazać.
Jak jesteśmy w innym pomieszczeniu  i nas słyszy to drze się wniebogłosy jakby go ze skóry, tfu piór obdzierali.

Jego  ulubionym miejscem do przesiadywania  nie jest wcale ramię któregoś z domowników (jak czytaliśmy w różnych opracowaniach na temat Nimf i jak informował nas sprzedawca) tylko


głowa, 



najczęściej moja.

Wiadomo, Maniek chłopak  nie w ciemię bity - wie kto karmi  w domu.

Maniek


lubi też tańczyć. 



Co objawia się żywą reakcją na nasze śpiewanie - kołysaniem się, bieganiem w rytm muzyki po żerdzi.

Maniek uwielbia zabawę żółtym plastikowym kółkiem, albo moim złotym pierścionkiem/obrączką. Jak ma okazję próbuje mi ją zawsze zdjąć z palca.
Jak już ją dorwie to ucieka ze zdobyczą w dziobie.

Maniek po prostu




 nie daje o sobie zapomnieć.




Teraz jak piszę, lata wokół i próbuje usiąść mi na głowie, czego nie lubię, bo mam słabe upierzenie i mnie drapie.
Dopracowaliśmy kompromis i jak go 100 razy pogonię z głowy to za 101 siada na oparciu mojego krzesła. Ale i tak próbuje niepostrzeżenie wdrapać się na moje ramię a potem na głowę.

Jednym słowem


nie miała baba problemu kupiła se papugę.



Wieczorami (o dziwo!) jest 


bardzo przytulaśny. 




Ostrzegano nas, że dzieci nie będą mogły go zbytnio głaskać, przytulać jak np. kota. 
A tu proszę, takie zaskoczenie!
Wieczorami Maniek aż piszczy jak pisklaczek prosząc żeby go pogłaskać. Wtula łebek w dłoń, przymyka oczy jak kot i popiskuje z zadowolenia, a dzieci zawsze wtedy mówią , że chce z powrotem do jajeczka.

I jeszcze jedna sprawa.
Nie mieliśmy problemów  o jakich pisałam choćby w poście " Jaki wpływ na dziecko ma smartfon, czyli jak stworzyć Smartfonoluda", ale mieliśmy 


problem z bajkami.



U Najmłodszej bywało ich czasami za dużo. I trudno było nam przerwać bajkowy maraton.
Wraz z Mańkiem - kotem problem znikł. 
Bajki stały się mało atrakcyjne w porównaniu z nieprzewidywalną i skorą do zabaw naturą Mańka.

Jest tylko jedno ALE.
A mianowicie 


kupy.




Kupy są wszędzie. 
I trzeba nieustannie o tym pamiętać i tego pilnować.
Mąż się śmieje, że gdyby wiedział, że kupimy 


skrzydlatego kota



to jednak zastanowiłby się nad tym prawdziwym,czteronożnym.
Przynajmniej robiłby kupy tylko w jednym miejscu.



24 komentarze:

  1. Kiedyś sama posiadałam taką papugę i była równie towarzyska. Problem był taki że obgryzała wszystkie książki z półek. Mimo wszystko była genialnym przyjacielem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jest to dla mnie sporym zaskoczeniem, bo miałam wcześniej kanarka i no nie był to szczególnie lotny umysł ;). A nasz Nimfa wykazuje sporą inteligencję. U nas obgryzanie książek jeszcze nie stało się problemem, ale musze ukrywać wszelkie kable.

      Usuń
  2. kiedyś bardzo chciałam mieć papużkę:) Zwierze to odpowiedzialna decyzja, ważne żeby raz podjęta nie została cofnięta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wyobrażam sobie, żeby cofnąć taką decyzję. I tak, masz rację to mega odpowiedzialność. 3 dziecko w domu ;)

      Usuń
  3. Bardzo fajny wpis :) Musi być bardzo słodka ta Wasza papuga skoro taka tuliska z niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w szoku, że tak jest. Miałam wcześniej kanarka 8 lat i raczej dzikus z niego był.

      Usuń
  4. No właśnie, jak przeczytałam, że cały dzień lata po mieszkaniu, to problem kup od razu sam się nasunął. :D Nie sądziłam, że ptaki mogą być takie towarzyskie, jak do tej pory miałam te bardziej standardowe koty. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Lata tylko po jednym pomieszczeniu w którym właśnie ktoś przebywa. Lubi się trzymać blisko nas, więc raczej mamy kupy pod kontrolą :) Gorzej z Najmłodszą -zastanawiająco często nie zauważa, że Maniek zrobił co zrobił :). Ja tez jestem zdziwiona tym, że ptak może być tak towarzyski ;). I dzięki, że znalazłaś czas żeby do mnie zajrzeć ( w tym absorbujacym dla Ciebie okresie!)

      Usuń
    2. Chwilowo dostałam zalecenie, żeby się "nie forsować", więc prawdziwie absorbujący okres zacznie się dopiero za 3 tygodnie. Ale jakoś nie mogę się go doczekać. :p

      Usuń
    3. :) Trzymam kciuki. I...zazdroszczę! Taki fajny czas przed Tobą!

      Usuń
    4. Fajnie, że tak mówisz, bo niektórzy to strasznie narzekają. :D Mam nadzieję, że nadal uda się wpadać na poczytanie, ale zobaczymy.

      Usuń
    5. :)Dla mnie był to najpiękniejszy czas i za pierwszym i drugim razem ( choc pewno tez czasami narzekałam). Za drugim to płakać mi się chciało jak pomyślałam sobie, że to ostatni raz i namawiałam męża na 3 dziecko. On mi na to, że kobiety w połogu to niebezpieczne są ;)

      Usuń
  5. No... u nas jest durze ciśnienie na zwierzaka w domu, ale się dzielnie bronimy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. My mamy dwa koty i powiem Ci, że z sercem w kieszeni otwieram szafę, bo czasami też kupy są wszędzie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kiedyż też miałam kota i pewnego słonecznego dnia znalazłam jego kupsko na samym środeczku wanny:P

      Usuń
  7. Ten temat przerabialiśmy pare lat temu i stanęło na prawdziwym kocie. Też lubi spać na głowie, więc te "koty" mają coś w sobie ;-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie raz rozważaliśmy jakie zwierzątko dla nas było by najlepsze :D gdy już doszliśmy do wniosku, że na nasz metraż to co najwyżej rybki, to ze sklepu zoologicznego wróciliśmy z chomikiem :P gdy przeprowadziliśmy się do większego domu i poraz kolejny rozważaliśmy zwierzątko, nasz wybór padł na kota i z czym wróciliśmy? z psem Husky :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha Ha Jesteście jednym słowem nieobliczalni ;). Już lepiej nie chodźcie do zoologicznego..

      Usuń
  9. ja miałam chomika rybki i myszki dwie

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas w domu od zawsze były koty i psy :) Teraz z mężem poszliśmy na swoje i... mamy psa :D

    OdpowiedzUsuń
  11. IIe ciepła w tym wpisie! Nie myślałam, że ptaki mogą być tak towarzyskie <3
    A jak radzicie sobie z zabezpieczeniem przestrzeni? Zeby nie uciekł? Tylko zamknięte okna czy jakieś specjalne siatki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja tez nie myślałam. Jak byłam dzieckiem miałam kanarka, niby dał się oswoić, ale jednak trzymał się osobno i nie było z nim większego kontaktu. Maniek jakby mu pozwolić to by z nami spał ;). Na razie nie zabezpieczamy jakoś ekstra mieszkania. Staramy się by przebywał zawsze tylko w jednym pokoju i tam okna są zamknięte, ale myślałam już czy by nie zabezpieczyć ich jeszcze jakoś dodatkowo. Wiadomo dzieci to dzieci i mogą zapomnieć zamknąć okno. Pozdrowionka!

      Usuń
  12. uwielbiam zwierzątka wszelkiej maści (nie licząc gadów). Jednak z kota na mieszkaniu wyleczyłam się od momentu, kiedy mieszkałam ze znajomym który miał kota, i nigdy więcej tego nie powtórzę. Podarte było wszystko, sikał gdzie popadnie i w mieszkaniu po prostu śmierdziało. Ale może każdy kot jest inny, kwestia wychowania?

    OdpowiedzUsuń
  13. Haha już lubię tego Mańka! :D Świetny gość! :)
    Pozdrawiam serdecznie! Kasia

    OdpowiedzUsuń