poniedziałek, 26 marca 2018

Pierwsze inspiracje wnętrzarskie








Czy pamiętacie jakie były Wasze pierwsze inspiracje wnętrzarskie?
(Kieruje swoje pytanie,w zasadzie do tych co na co dzień zajmują się jakąkolwiek formą projektowanie czy dekorowania - zawodowo bądź hobbistycznie :).
Ja doskonale pamiętam swoje, głównie dlatego,że w PRL-u mało było bodźców estetycznie rozwijających przyszłego wnętrzarza.
W zasadzie wcale tych bodźców  nie było.

Szczególnie w latach 80-tych.
Wokół szarość, beton i wszechobecny prostokąt. O czym pisałam w postach o BLOKOWISKACH 1 i 2.
Pism a propos designu też nie wydawano, czasem coś się trafiało z zachodu, ale zasadniczo był to towar mocno luksusowy i deficytowy.

Jedyną dostępną atrakcją przekazywaną z rodziny do rodziny z nie mniejszym namaszczeniem niż wędrujący po domach (w tym samym czasie) obraz Matki Boskiej Jasnogórskiej
był


niemiecki katalog wysyłkowy.



Pamiętam dokładnie jego zapach i własne podekscytowanie podczas wertowania cieniutkich wielokolorowych kartek.
Czego tam nie było!
Od różnokolorowych gaci i innej bielizny ( szczególnie dużo estetycznych bodźców dla wchodzących w okres dojrzewania chłopców :)), poprzez wyposażenie mieszkania w sprzęty AGD i RTV ( ekstaza dla pań domu) poprzez nieosiągalne w tamtych czasach w Polsce zabawki ( od których PRL-owska dzieciarnia dostawała bólu głowy) po kolekcje mebli, tkanin, dywanów, poduch i aranżowane z nimi wnętrza.
Styl wiadomy:


późne rokokoko lat 80-tych.



Drapowane ciężkie zasłonki, poduchy zawijane w gigantyczne cukiery, falbaniaste narzuty, feeria barw i faktur nie zawsze do siebie przystających.
Ale wtedy był to dla mnie szczyt marzeń.
Tym bardziej, że na co dzień miało się do dyspozycji pozbawione dekoracji M4 urządzone zgodnie z założeniami ( no może nieco wypaczonymi i przystosowanymi do możliwości ekonomicznych Bloku Wschodniego) protoplasty kurników czyli dziadka Le Courbusiera.
Potrafiłam więc godzinami ślęczeć nad tymi katalogami wyobrażając sobie idealne mieszkanie.







W tym samym czasie moja ciocia wraz ze swoim mężem ( Niemcem urodzonym na polskich ziemiach) wyposażała swoją wymarzoną willę.
Jak się domyślacie dostęp do niemieckich katalogów miała nieograniczony a i zakupy mogła zrealizować u samego źródła. :)
To co zobaczyłam, gdy wreszcie zaprosiła nas by pochwalić się efektem swojej pracy było materializacją moich dziecięcych  marzeń - znalazłam się nagle w samym środku nniemieckiego magazynu wysyłkowego.


Czysta magia,



która doprowadziła mnie do stanu gorączkowego, a nasz pobyt się w związku z tym  nieco przedłużył, dzięki czemu spędziłam jedną, niezapomnianą  noc w katalogowej sypialni .
Bardzo żałuję, że nie mam zdjęć z tego okresu.
Sypialnia nadal istnieje, ale została nieco przez upływ czasu i mód zmodyfikowana.

Ciocia miała chyba niezłe wyczucie kolorystyczne, bo z tego co pamiętam, pomimo całego bogactwa faktur i falban typowych dla tego okresu dominował w niej zgaszony błękit, przetykany złotymi i brązowymi wstawkami.

Dużo ciekawszy z punktu widzenia obecnej mody na vintage był ciociny salon, w którym umieściła nieco starsze meble. Szczególnie pamiętam jeden kącik z meblami  mniej więcej w tym  stylu co zestaw na zdjęciu tytułowym + kilka foteli, a to wszystko na tle oszałamiającej, wielkoformatowej tapety z widokiem jakiegoś ukwieconego parku.
Dla dziecka z blokowiska był to dosłownie raj na ziemi.

Od tamtego momentu wiedziałam, że tworzenie takich rajów to jest naprawdę


COŚ. 


A jakie były Wasze pierwsze ekscytacje wnętrzarskie?
Jestem bardzo, bardzo ciekawa takich historii.



5 komentarzy:

  1. Taki fotel, jak ten na drugim otwarciowym zdjęciu jeszcze stoi u mojej mamy w domu. Wymaga odnowienia i bedzie z niego kiedyś wspomnieniowe cacko. Pytasz o historie - szczerze mówiąc nie pamietam swoich ale pamiętam jak Polacy zachwycili się serialem Dynastia. Nie tylko ze względu na styl ubierania się bohaterów ale też urządzania mieszkań. Hm, dobrze, że większości nie było stać na te cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotelu Ci zazdroszczę :), u mnie tez było trochę takich mebli, ale mamcia wraz z nową modą wyrzucała "stare graty" choć często były piękne i oddawała się nowym trendom bez reszty. Okres "Dynastii" wspominam jak horror. Tym bardziej,że większość naśladowców mieszkała jedna w PRL-skich klitkach. To był tez chyba wysyp dziwacznych imion dla dzieci?

      Usuń
  2. Oj szkoda ze nie masz zdjec z tamtym wnetrzem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze poszperać w ciocinym albumie :). Na pewno coś tam zostało. :)

      Usuń
  3. Istny powrót do przeszłości, jak Ci się udało to odkopać i gdzie? :) Liczę na zdjęcia z tamtych lat ;)

    OdpowiedzUsuń